Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Blog

Ocena
Data dodania
2014-10-29
Autor
Prezes-Artek

Zimna ale owocna zasiadka i 20+ na macie z wody PZW.

Jak to zwykle bywa zasiadkę zaplanowałem dużo wcześniej a nawet można by powiedzieć, że kilkadziesiąt dni wcześniej bo odwiedzałem to miejsce regularnie przynajmniej jedną nockę w tygodniu i tak samo było z nęceniem systematycznie przez kilkadziesiąt dni kosztowało to dużo wyrzeczeń i jeszcze więcej czasu i wysiłku przy ciągłym robieniu kulek i ładowaniu się żeby zanęcić zazwyczaj wyglądało to tak że w jeden dzień robiłem kulki a na następny nęciłem i tak w kółko macieju nie jednokrotnie pływałem już w nocy żeby tylko nie opuścić dnia nęcenia ale się opłaciło bo skutkowało to ładnymi rybami na macie i systematycznymi braniami z potężnej kilkuset hektarowej wody PZW.

Nie rozpisując się za bardzo nadszedł kolejny weekend ale niestety trafiłem na bardzo zimne dni i jeszcze zimniejszy wschodni wiatr zanim się spakowałem i dojechałem na miejsce robiła się już szarówka a zanim dopłynąłem na moje miejsce było już ciemno i jeszcze bardziej zimno na początek znalazłem miejsce które nęciłem i postawiłem marker później wywiozłem wędki, lekko pod nęciłem, rozłożyłem namiot i tak zleciały 3 godziny zmarznięty wlazłem do namiotu i odpaliłem piecyk wypiłem gorącą herbatę i poszedłem spać . Ok godziny 4 mam pierwsze branie i na brzegu melduje się zarybieniowy karpik po dezynfekcji bez zdjęci i warzenia szybko wraca do wody a ja płynę wywieźć zestaw i lekko podsypuję kruszonymi kulkami, pelletem i konopiom, wracam do śpiwora nie na długo bo przed 6 mam odjazd szybko wybiegam przykręcam hamulec i podnoszę wędkę i ku mojemu zdziwieniu pusto nawet nie poczułem oporu szybko zwijam zestaw i bez namysłu zmieniam przypon i wywożę zestaw. Decyduję nie kłaść się już spać tylko piję herbatę i rozmyślam dlaczego się tak stało jak zrobiło się całkiem widno oglądam felerny przypon ale nic niepokojącego nie widzę mimo to ląduję w koszu. Prawie cały dzień nie mam brań po obiedzie piję gorący kubek i słyszę pojedyncze piknięcie na lewej wędce ale na tym koniec jak tylko skończyłem kubek kolejne dwa piknięcia szybka myśl znowu jakieś szkraby ale za chwilę całkowity opad szybko lecę do wędki hanger jedzie z powrotem do kija i zatrzymuje się jestem już przy kiju i chwilkę nie wiem co robić ale w jednym momencie ryba zaczyna bardzo powolutku wybierać plecionkę tak że można spokojnie liczyć piknięcia hamulca przykręcam hamulec i lekko przycinam i czuję lekki opór przez krótką chwilę ryba daje się holować w momencie wędka mocno się gnie i czują silne szarpnięcie łba myślę może amur? Postanawiam wsiąść na ponton i popłynąć do ryby jak tylko wsiadłem do pontonu i chciałem pompowaniem zbliżyć się do ryby potężny zryw i już nie muszę pompować ryba ciągnie mnie na lewo w głąb zbiornika i wybiera plecionkę jak szalona przez długą chwilę nic nie mogę zrobić tylko trzymam kij jak tylko ryba zwolniła zaczynam pompowanie i mozolnie zbliżam się do niej po kolejnej dłuższej chwili widzę węzeł strzałówki myślę jeszcze tylko 25m i będzie moja (pewno spytacie się czemu taka długa strzałówka ale robię to specjalnie gdyż łowie na plecionki które mają zerową rozciągliwość a taka długa strzałówka z fluorocarbonu dodatkowo ładnie amortyzuję nagłe zrywy ryby). Niestety ryba ma inne plany i tym razem zawraca i płynie w prawo szorując po dnie zostawia ścieżkę bąbli modlę się żeby tylko nie przetarła przyponu o racicznice licznie występujące na zalewie jak tylko się zbliżyłem do ryby dostała kolejnego kopa i ciągnie mnie w drugą stronę a ja bez silny tylko patrzę na uciekającą linkę po sporym kawałku ryba opada z sił i dociągam ją pod ponton ale jeszcze jej nie widzę ciężko oderwać ją od dna jednak udaje mi się podciągnąć ją na tyle żeby ujrzeć potężny gruby grzbiet i po chwili cielsko karpia od razu próbuję określić wagę obstawiam na ok 18-19kg po chwili znika w głębinach takie przeciąganie liny trwa jeszcze trochę czasu aż w końcu mam go przy powierzchni udało mi się tak ustawić podbierak, że sam do niego wpłynął przy próbie ucieczki jak zobaczyłem go na spokojnie od razu wiedziałem, że jest 20+ szybko rozkładam matę na podłodze i pierwsza próba załadunku ryby skończyła się fiaskiem szybka myśl ile on warzy za drugim razem się udało i sam nie dowierzam praktycznie cała mata zakryta cielskiem ryby szybko płynę na stanowisko. Wkładam kabana do wody i przygotowuję cały sprzęt odkażacz, waga i miara pierwsze warzenie i waga wacha się miedzy 23 a 24kg sam nie dowierzam ale jeszcze raz na spokojnie i mam 23,3kg odejmuję wagę mokrej siatki i mam karpia o masie 22,6kg darmowy hosting obrazków

nie dociera to do mnie polewam go wodą i mierzę miara pokazuję równe 100cm kiwam głową i sam do siebie nie możliwe a jednak robię sesję zdjęciową co wcale nie jest łatwe z takim kolosem i wchodzę do wody dotlenić go przed uwolnieniem na tle wody robię jeszcze jedno zdjęcie kręcę krótki film daję rybie soczystego całusa i żegnam słowami do zobaczenia staruszku! Uważaj na siebie i rośnij! Karp odpływa a ja cały roztrzęsiony próbuję ochłonąć obmywam głowę wodą i sam do siebie jest nowy rekord! Aż mi się łezka w oku zakręciła na samą myśl taki kolos który mieszka tam może od samego początku zagościł u mnie na macie ta myśl nie opuszcza mnie do samego końca zasiadki i pewno długo nie zniknie. Teraz już mogę śmiało napisać mam nowy rekord z wody PZW 22,6kg! A to jeszcze nie koniec zasiadki zostało ok 20h łowienia. Z głową pełną myśli i niedowierzania zabieram się za wywożenie przed zmrokiem i pod nęcenie łowiska. Zanim wszystko ogarnąłem zrobiło się już ciemno i wpakowałem się do śpiwora żeby się ogrzać i lekko przysnąłem nie na długo bo po 19 budzi mnie wyjazd z roli szybkie przykręcenie hamulca i chwilowe zatrzymanie ryby daję czas na wpakowanie się do pontonu rybka odjeżdża trochę i ale już nie tak potężnie jak poprzednio szybko się zbliżyłem i podciągnąłem karpia pod powierzchnie a on odwrót chlapnął ogonem i w dno pod dwóch czy trzech takich ucieczkach ląduje w podbieraku i na macie w pontonie. Do zwarzeniu mam kolejnego miśka tym razem 13kg

darmowy hosting obrazków

dezynfekuję pysk i ranę na ogonie i wypuszczam karpia do domu pstrykając fotkę jak odpływa. darmowy hosting obrazków

Zdążyłem już zmarznąć ale trzeba jeszcze wywieźć zestaw szybki kurs i ok 20.00 instaluję się do łóżka. Następne ładne branie mam po północy tym razem rybę holuję początkowo z brzegu niestety ok 50m od brzegu zaczepiła drugą linkę nerwowo zacząłem przekładać wędki żeby się odplątały jakoś się udało i od razu wchodzę do pontonu zakończyć hol karp jest już mocno zmęczony i w miarę szybko daje się podebrać. Tym razem waga pokazuję 11,9kg. darmowy hosting obrazków

Karp szybko odpływa w głębiny a ja szybko wywożę zestaw i uciekam napić się czegoś gorącego i zmykam dalej spać ale ryby miały inne plany związane z dość intensywnym żerowaniem i tak ok 3.30 mam branie do brzegu jestem już prawie przy wędce i swinger strzela w górę a plecionka ucieka z kołowrotka podnoszę kij i wyhamowuję rybę bojąc się o splątanie z drugą linką postanawiam wszystko holować z pontonu ryba jest bardzo waleczna i ciężko ją podebrać a oglądać karpia szalejącego w świetle czołówki wyzwala uśmiech na twarzy po kilku chwilach ląduję w podbieraku. Szybkie warzenie i mam następnego mieszkańca tej wody tym razem 10,4kg darmowy hosting obrazków

ryba mocno się zmęczyła i na początek nie chce odpłynąć co daje możliwość pstryknięcia kilku fotek pod wodą darmowy hosting obrazków

po kilku minutach odpływa a ja wywożę zestaw i zmykam do łóżka nie na długo bo przed 6 mam kolejne delikatne branie hanger skacze góra dół ryba nie ma siły wyjechać z hamulca tylko szczytówka się podgina zaczynam holowanie i czuję, że coś jest ale małego mimo to wsiadam na ponton i po chwili widzę małego bączka szybko go podbieram a licznik dochodzi zaledwie do 3kg

darmowy hosting obrazków

ale mimo to cieszy rybka szybko ucieka do domu a ja znowu dymam z zestawem i porcją zanęty. Po powrocie idę jeszcze spać tym razem budzi mnie telefon jakoś przed 10 i w trakcie rozmowy mam branie szybko kończę i lecę do kija przykręcam hamulec i czuję, że coś mam wsiadam na ponton i zbliżam się do rybki karpik nie jest duży ale żywotny mimo to szybko ląduję na macie w pontonie na brzegu waga pokazuje 5,9kg. darmowy hosting obrazków

Rybka szybko odpływa a ja za nią najpierw z jednym później z drugim zestawem, po powrocie ogarniam wszystko i cieszę się pierwszymi promieniami słońca między czasie robię śniadanie i ucztuję już w pełnym słoneczku które po lekkim przymrozku w nocy i marznięciu przy holach daje dużo pozytywnej energii.

darmowy hosting obrazków

Po śniadaniu wygrzewam się w słoneczku ale i pomału nadchodzi czas zwijania klamotów najpierw ogarniam wszystko z namiotu a jak tylko wyschła narzuta przenoszę namiot w pełne słonce. W czasie składania podłogi mam branie na prawej wędce hanger a to w dół a to w górę dolatuję do wędki i już czuję karpika na końcu linki wskakuję na ponton i szybko kończę hol tym razem rybka warzy 5,7kg. darmowy hosting obrazków

Mamy godzinę 13 i nie wypływam już z zestawem dalej zwijam sprzęt nie zbyt długo bo po kilkunastu minutach mam branie na drugiej wędce i znowu na macie melduje się ładny zdrowy karpik 7,1kg. darmowy hosting obrazków

No i to było by na koniec zwijam wędki i ładuję się do pontonu po drodze zbieram marker i żegnam się wodą i jej mieszkańcami jednocześnie dziękując za udaną zasiadkę która zakończyła się z nowym PB. darmowy hosting obrazków

Jak widać wcale nie trzeba jeździć po komercjach albo za granice żeby ładnie połapać piękne i zdrowe rybki jest dużo wód PZW gdzie pływają rekordowe okazy które nie były jeszcze wyholowane dlatego trzeba dbać o wody i wprowadzać coraz to więcej wód z górnymi wymiarami nie tylko karpi czy amurów ale i innych ryb szczególnie drapieżników a wtedy każdy będzie mógł cieszyć się pięknymi wodami z ładnymi okazami. To taki mały apel do władz PZW a może ktoś przeczyta.

Pozdrawiam Artur Popiński Prezes-Artek

Blogi tego użytkownika