Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Aktualność

2015-08-17

NIE dla łowiectwa podwodnego, czyli zabijania ryb dla czystej przyjemności!

Od kilku dni na portalach społecznościowych wędkarze, nie tylko ci, którzy przestrzegają zasady „Złów i wypuść” podnieśli sprzeciw wobec łowiectwu podwodnemu coraz częściej praktykowanemu na polskich wodach. Sprzeciw dla zabijania dużych ryb wyłącznie dla przyjemności!

Łowiectwo podwodne, czyli polowanie na ryby z kuszą – to nic innego jak spokojne czekanie w miejscu, gdzie przebywają ryby, najczęściej duże okazy i kiedy znajdzie się w zasięgu kuszy, zazwyczaj 50 – 100 cm zostaje po prostu zastrzelona (czyt. zabita) – są to między innymi liny, karpie, amury i sumy. Dla większości wędkarzy ten „sport”, bo tak podwodni łowcy to nazywają, jest w ogóle niezrozumiały i trudno się temu dziwić, jeśli ryby zabijane są tylko dla przyjemności. Zdjęcia, które zamieszczają na swoich oficjalnych stronach, są tego dowodem. Na jednym z nich łowca obrzucił się kilkunastoma karpiami, których waga w większości przekracza 10 kilogramów – dlaczego?

Wszyscy pytają: Dlaczego to robicie? Niestety przeszukując strony „Łowiectwa podwodnego”, portale społecznościowe – nie znalazłem odpowiedzi. Jedyne, na co natrafiłem to setki negatywnych, często wulgarnych komentarzy pod zamieszczonymi postami – osób, które są przeciwne polowaniom na ryby z kuszą.


fot. źródło: facebook.com

Promują dużo zdjęć ze sprzątania akwenów, z walki z kłusownictwem, aby rozmyć prawdziwy cel tych ludzi "typowe mięsiarstwo". Polują w dzień na sumy w miejscach ich spoczynku, strzelają do nich we śnie! Polują też na duże karpie i amury, choć jak wiemy, mięso takie nie ma specjalnych walorów!


fot. źródło: facebook.com

Po podniesieniu sprzeciwu pod zamieszczonym zdjęciem z amurem i jego łowcą, którego waga przekraczała 20 kg (oczywiście martwym, bo zastrzelonym) na oficjalnym profilu FB, szybko zaczęły znikać zdjęcia. Zdjęcia wypełnionych po brzegi aut z wielkimi rybami w ogromnych ilościach. Często przekraczają limity z regulaminu PZW, ryb zabieranych z łowiska. Wszystkie zdjęcia z polskich łowisk PZW zostały usunięte. A ciekawostką, która się pojawiła, było zdjęcie z workiem pełnym śmieci, które podwodny łowca posprzątał – jak widać próba obrony swoich racji.


fot. źródło: facebook.com

A to już fragment Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb Kuszą na terenie działania okręgu PZW w Poznaniu:
Limity dobowe połowu ryb:

a. Wprowadza się następujące limity ilościowe połowu ryb do zabrania z łowiska w ciągu dnia:
- sum - 1 sztuka
- szczupak, sandacz, sieja, karp, lin, boleń, miętus (łącznie) - 2 sztuki
- karp, lin (łącznie) - 3 sztuki
b. Łączna liczba złowionych i zabranych z łowiska ryb wymienionych gatunków nie może przekroczyć 3 sztuk w ciągu dnia
c. Dopuszcza się zabranie z łowiska ryb innych gatunków nie wymienionych wyżej w ilościach n ieprzekraczających 5 kg w ciągu dnia
d. Limity połowu nie dotyczą karasia srebrzystego, krąpia, leszcza, tołpygi i amura

Świadomość tego, co robi Polski Związek Wędkarski – pozwalając na uprawianie tego „sportu”, chociażby przez tworzenie odrębnego regulaminu i udostępnianiu coraz to nowych wód, powinien dać nam wiele do myślenia.

Czy takie widoki ryb chcemy oglądać?


fot. źródło: facebook.com

Polecane aktualności