Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Aktualność

2017-12-01

Przesądnik wędkarza – Patrycja Grobelniak

Bardzo ciekawy i pouczający artykuł, o tym co wolno, a czego lepiej nie robić podczas wędkarskiej wyprawy. Z przymrużeniem oka Patrycja Grobelniak wymienia wędkarskie zabobony.

Patrycja w artykule wskazuje różne wędkarskie, w tym karpiowe przesądy. Nie da się ukryć, że w naszym środowisku funkcjonuje ich bardzo dużo.

Autorka opisała tylko część, a wśród wymienionych znajdziecie:

  • nie jedzenie bananów podczas zasiadki
  • plucie na przynętę
  • nie wnoszenie sprzętu bezpośrednio przed zasiadką do domu
  • pechowy wpływ psa, wiewiórki czy zająca.

Fragment artykułu:

Zabobony, przesądy, zwyczaje i obyczaje – każde środowisko czy grupa społeczna je ma. Pieczołowicie kultywowane przez lata i pokolenia, nieważne jak bardzo absurdalne mogłyby się wydawać osobom z zewnątrz.
Wszyscy zapewne słyszeli o przesądach panujących wśród aktorów, którym absolutnie zakazane jest przechodzenie na scenie pod drabiną, bowiem zwiastuje to nieszczęście. Również gwizdanie na scenie jest niedopuszczalne, bo może przynieść wygwizdanie sztuki przez widownię. Na gwizdanie na pokładzie nie pozwalają także marynarze. Ma ono bardzo racjonalne wytłumaczenie z przeszłości, kiedy to bosman gwizdkiem wydawał rozkazy załodze, ponieważ krzyk byłby niesłyszalny wśród huku oceanu i porywistego wiatru. Nie ma znaczenie, iż gwizdek wyparła technika – zakaz trzyma się mocno.
Czy podobne zachowanie można spotkać w środowisku wędkarskim? Mogłoby się wydawać, że nie, przecież wędkarstwo to hobby, rozrywka i przyjemność. Jednak nic bardziej mylnego. Znajomi wędkarze/karpiarze, zarówno ci z Polski, jak i obcokrajowcy, sypali zakazami (bo najczęściej przesąd ma formę zakazu), zwyczajami i nakazami jak z rękawa. Dodam tylko, że czasem przesądy jednej osoby były dokładnym przeciwieństwem czegoś, w co wierzyła druga. Dla przykładu: w łonie teamu, do którego należę (Invaders Team) istnieją dwie frakcje, wyznające odmienne taktyki dotyczące rozkładania podbieraka i kołyski. Jedni rozwijają sprzęt dopiero, kiedy ryba jest już widoczna przez holującego z brzegu, a drudzy, zanim wbiją pierwszego śledzia w naciąg namiotu, mają już kołyskę i podbierak w pogotowiu.

Jesteście ciekawi całego artykułu Patrycji? Zapraszamy do najnowszego numeru magazynu Świat Karpia 6/2017, który jest już dostępny w sklepach. Kupicie go również w naszym e-sklepie - TUTAJ   

 

Polecane aktualności