Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Aktualność

2018-01-09

Trzej Królowie z „Dzikiej wody”

Wbrew powszechnej opinii, że w styczniu karpie można łowić jedynie na "ciepłych woda" Arkadiusz Tryba wraz z kolegami udali się na zasiadkę, która przyniosła im trzy piękne cyprinusy. 

6 stycznia 2018 r. Sobota. Zimy ani widu ani słychu. Prognozują aż 10° w dzień i 7° w nocy. Postanowiłem więc wybrać się na prywatne łowisko "Dzika woda" w Bobrownikach Wielkich k. Tarnowa. Do wspólnej zasiadki zaprosiłem Krzyśka i Mateusza. Na łowisko przybyliśmy z Krzyśkiem o 9:00 rano. Mieliśmy spać w kempingu, wiec sprzętu do rozkładania nie było dużo i w godzinę ogarnęliśmy wszystko. Około godziny 10:30 mieliśmy już zestawy w wodzie. Mateusz dojechał do nas po godz. 13:00. Pomogliśmy mu się rozłożyć i wywieźć zestawy. O 15:30 mam pierwsze branie w tym roku. Było bardzo delikatne. Na szczęście jestem blisko wędek i udaje mi się szybko zaciąć. Podnoszę wędkę i czuję, że coś niedużego jest na haku. Po chwili ryba jest już w podbieraku. Waga ryby, to ok. 5kg.  Byłem bardzo szczęśliwy, bo nigdy nie złowiłem karpia w styczniu. Kilka fotek i ryba wraca do wody. Wywiozłem zestaw w to samo miejsce i czekamy dalej. Siedząc w kempingu postanowiliśmy umilić sobie czas, grając w karty i tak nam czas zleciał do godz. 20:00. Właśnie o tej godzinie mam piękny odjazd na tej samej wędce co wcześniej. Z tego wszystkiego rzuciliśmy karty gdzie popadnie i wybiegliśmy z przyczepy do wędek. Gdy zaciąłem, to czułem na wędce, że to nie jest mała ryba, ale też olbrzymem nie jest. Po kilkunastu minutach zdobycz ląduje w podbieraku. Ważymy ją i waga pokazuje 9kg już po odliczeniu worka. Kilka fotek i ryba wraca do swojego królestwa. Montuje od nowa zestaw i wywożę go w to samo miejsce, którego głębokość wahała się od 5,4m do 6m. Zakładam tą samą kulkę co wcześniej, a był to ananas&banan, rozmiar 18mm, podpięta 10mm popkiem o tym samym zapachu. Wracamy do przyczepy grać dalej w karty i gramy tak do północy. Około godz. 00:20 mam kolejne branie na tą samą wędkę i historia się powtarza. Karty fruwały wszędzie, wybiegamy z kempingu, pędzę do wędki, a tam cały czas rola z kołowrotka. Podnoszę wędkę i jest! Czuć dużą rybę! Parę minut powalczyła i poddała się, wpływając do podbieraka. Ważymy rybę - 11,700kg. Jest 3 Król na brzegu! Jestem bardzo szczęśliwy! Wywożę zestaw i wracamy do przyczepy. Pograliśmy do 1:30 i poszliśmy spać. Do rana u żadnego z nas już nic się nie działo. Obudziliśmy się koło 7:00, sprawdzamy wędki, a u Mateusza na jednej wędce hanger był opuszczony do samego dołu. Mati podnosi wędkę i... pusto. Szkoda. O godzinie 8:00 spakowaliśmy rzeczy do samochodów i wróciliśmy do domu. Wiem, że taka zasiadka jak ta styczniowa prędko się nie powtórzy. Jeżdżę na „Dziką Wodę" regularnie, ale nie spodziewałem się, że w styczniu uda mi się połapać takie piękne okazy. Do zobaczenia nad wodą.

Pozdrawiam
Arkadiusz Tryba



 

Polecane aktualności