Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Blog

Ocena
Data dodania
2014-07-14
Autor
redaktor

Czerwiec w kratkę... Krzysztof Jaros

Majowy pobyt nad wodą był dla mnie udany, ale czerwiec jak się okazało spłatał mi figla. Kilkanaście dni z krótką przerwą spędziłem na dwóch zbiornikach i na każdym łowienie nie było intensywne aczkolwiek kilka złowionych ryb dało mi satysfakcję z urlopu nad wodą. Aura zmieniała się w każdy dzień. Był i mocny wiatr, deszcz i chłód, ale i dni z piękną słoneczną pogodą. Nęcenie systematyczne nie dawało efektu. Musiałem spróbować mojego starego sposobu. Zmniejszyłem dawki futru pod markerami a zestawy stawiałem w dalszej odległości od nich dopiero po pewnym czasie od wywiezienia zanęty. Przynęty plus PVA z pellecikiem i kulkami dawały poprawę w braniach. Był jednak jeszcze jeden powód słabszego żerowania ryb. Na jednej i na drugiej wodzie karp kończył swoje tarło, co uwidaczniało się ikrą na macie po złowieniu kilku ryb. To w pewnym sensie tłumaczyło słabsze łowienie.

Niemniej przynęty a głównie „robal”, czyli słynny Worma i niezawodna, Elite spisywały się znakomicie. Większość ryb, które w tym okresie złowiłem wzięło właśnie, na Worma zaś mój najładniejszy grubasek – paletka ze zdjęcia pobrał kulkę Elite.

Te dwie przynęty przebijały się z aromatem i dawały efekt. Przynęty z nutą słodką i owocową również wędrowały na zestawie do wody, ale tym razem ich skuteczność była niższa. Być może ciśnienie lub bardzo ciepła woda spowodowały, że aromaty te nie miały takiego wzięcia.

Jedno jest pewne zarówno przynęta przynęcie nie równa tak i woda wodzie także. Na jednej łowienie w płytszych partiach a w drugiej totalnie w głębi. Było fajnie, bo w ciepłe dni można było się schłodzić a to było możliwe, kiedy upał dawał się we znaki a ryby zerowały słabiej.

Całość pobytu dopełniło towarzystwo mojej małżonki Wioli, bo to ona głównie w tym czasie ze mną wypoczywała za co jej bardzo dziękuję, ale także Cezara i Piotra z SKK. Z jednym wspólnie łowiliśmy na moim stanowisku a drugiego odwiedzaliśmy.

Dni mijały, rybki nieczęsto brały, ale narzekać nie mam, na co. Kilka zdjęć, nowych zdjęć mam znowu w moich albumach. Teraz pauza, bo kolejny wypad dopiero w sierpniu. Mam nadzieję, że wreszcie będzie intensywnie i męcząco – po holach. Pozdrówka KRON

Blogi tego użytkownika