Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Blog

Ocena
Data dodania
2013-12-16
Autor
redakcja

Idą Święta, a wraz z nimi....

Właśnie, co z nimi? Nic Szał zakupów i kulinarnych wyzwań itd. Jednak nie o tym chciałbym posnuć dzisiejsze rozważania...

W świecie Karpiowym jak i ogólnie Eko narodzi się znów kilka pomysłów, jak co roku, co by te nasze karpie uszczęśliwić i jakoś im w tym nie łaskawym(dla karpi) czasie żywot osłodzić a co najmniej jego kres. O ile, jak co roku Klub Gaja będzie nawoływał do nie kupowania żywych karpi to ja jak zwykle to poprę.

Jednak to, o czym chciałbym Wam powiedzieć to nie samo jedzenie karpi ukatrupionych przed zakupem czy też dopiero w domach. To idea zakupu karpia i jego, że tak to nazwę wtórny recykling. Czyli to, co modne wśród coraz liczniejszych karpiarzy "kup i wypuść". Osobiście nie zgadzam się z ta ideą.

Niby, czemu?- zapytacie. Przyczyn jest kilka. Jedną z nich i podstawową jest to, że karpie zakupujemy raczej w marketach. A tam nie ma rodzimych producentów tylko najtańsi, czyli raczej Czesi. I nie chodzi mi o jakiś nacjonalizm czy coś. Raczej o to, że wraz z takimi karpiami możemy zawlec coś nieprzyjemnego do naszego stawu, jeziora ogólne wody. Było nie było. Czesi osiągnęli mistrzostwo w hodowli karpia na miarę rynku Chińskiego. Tylko, czym się tam pasie te karpie to oni tylko wiedzą. Produkują takie karpiowe brojlery. Czy taka ryba będzie w stanie poradzić sobie z nowym środowiskiem? Szczerze wątpię. A nie chce już nawet myśleć, co będzie z nią podczas takiego "zarybienia”. Taki KarpBrojler jest nafaszerowany wszystkim, aby nie zdechł i nie chorował. I szybko osiągnął masę, że tak powiem na stół. Czy uważasz, że jest w stanie poradzić sobie z nowym zupełnie wrogim środowiskiem?

Ja sądzę, że nie...Bez antybiotyków i paszy? Właśnie bez antybiotyków ciekawe, na co zmutują pewne choroby wewnętrzne? Ciężka choroba karpi KHV.

http://pl.wikipedia.org/wiki/KHV_(choroba).
   
 
Teraz wyobraźmy sobie eskalację tego zjawiska. W wodzie PZW bez jakiejkolwiek dbałości o jej stan i zdrowie rybostanu to może się przerodzić w apokalipsę zbiornika. Ciekawy jestem czy też właściciele dobrych i świadomych komercji byli by chętni, aby to właśnie jego zbiornik został "uhonorowany" takim zarybieniem. Podejrzewam, że nie. Pomimo iż idea ma podwaliny wzniosłości i płynącego z ludzkiej duszy humanitaryzmu szczerzę sądzę, że nie niesie niczego dobrego. Po za tylko lepszym samopoczuciem samego wypuszczającego.
 
 
Co do konsumpcji. Hmmm? Mamy taką tradycję i tyle. Lecz nic nie stoi na przeszkodzie, aby zakupić karpia już zabitego. Tak jak proponuje i nawołuje do konsumentów, co roku Klub Gaja. Nie oszczędza to rybie cierpień związanych z transportem i odłowem.
 
  
 
Jednak my sami możemy już je ukrócić choćby o transport w nylonowej siatce i przemieszkiwanie w naszej wannie. Niby mało, ale zawsze już coś. Lepsze to niż po prostu ukatrupić. Można tez do tej sprawy podejść nieco w jeszcze inny sposób: Nie jeść. Mnie to przychodzi łatwiej, bo karpia niezbyt lubię wręcz staje mi w ustach. W wielu domach karpiarzy, których znam po prostu się podchodzi do tego w taki sposób, że szanują tradycję i nie robią paranoi widząc dzwonki w panierce. Nie jedzą i tyle. I nikomu nie czynią też z tego powodu niepotrzebnych uwag. Ja to popieram, bo to chyba najdogodniejsze wyjście z sytuacji.
Reasumując. Skoro jesteś przeciwny zabijaniu karpi to ich nie zabijaj. Jesteś przeciwny konsumowaniu - to nie konsumuj. Jednak proszę i nawołuję i nie czyń głupot na wyrost. Bo w ten sposób i tak wspierasz lobby zabijania i złego traktowania naszych ulubieńców. Niech sobie żyją:)
 
 
Pozdrawiam i Życzę Wesołych Świąt.
Adam "sokool" Sokołowski
 

Blogi tego użytkownika