Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Blog

Ocena
Data dodania
2014-05-08
Autor
redaktor

Majówka z nagrodą w tle...

Majówka w tym roku zaplanowana była już w styczniu, ze względu na to, że ciężko jest o wolny dzień w pracy 2 maja. W zeszłym roku mój chłopak siedział z kolegami na rybach podczas, gdy ja męczyłam się w pracy. Postanowiłam, że tym razem będzie inaczej... i było :) 
 
Nasza majówka rozpoczęła się już 28.05.14, kiedy to spakowani po brzeg samochodu ruszyliśmy na nasze ulubione łowisko 20km od domu. Na miejscu byliśmy dopiero ok godziny 14.
Rozłożenie namiotu i ogarniecie całego "obozowiska" zajęło nam trochę czasu, ale w końcu o godzinie 18 zestawy leżały już w wodzie. Kuba pozwolił mi na łowienie w trudniejszym lecz bardziej obiecującym miejscu.
Zestawy miałam wyrzucone po lewej stronie stanowiska, w zatoce, w której jest mnóstwo zaczepów, ale też szansa na ładną rybę jest o wiele większa. Wędki były rozstawione we wodzie, ok 2-3m od brzegu, także z kaloszami nie rozstawałam się praktycznie wcale.
 
Pierwsza noc minęła nam dosyć nerwowo, ponieważ Kuby centralka wyła co 20 minut, niestety jak się potem okazało były to jedynie karasie, które podczas tarła haczyły o żyłkę. Nad ranem Kuba przerzucił zestaw i po chwili prawdziwy odjazd... i jest pierwsza ryba- piękny lustrzeń 8kg. Nie wyspani, ale zadowoleni ogarniamy zestawy, śniadanie i odpoczynek.
Jest piękna pogoda więc można by to wykorzystać. Ruszamy więc na stanowisko obok porzucać sobie na spławik. Wiem, że nie o takie ryby nam chodzi, ale każdy rzut daję nam piękne płotki i wzdręgi, a to cieszy.. i tak mija nam dzień...
 
Kładziemy się spać z nadzieją, że dzisiejsza noc przyniesie nam kolejną rybę. Ryby pojawiły się, niestety nie na moich kijach.
 
Moje pewne miejsce w przeciągu tych dni nie dało mi nawet "pika" na sygnalizatorach. Na dodatek pogoda popsuła się już konkretnie, deszcz i ciągły wiatr nie dawał nam spokoju, ale mimo to humor mnie nie opuszczał, tym bardziej, że wiedziałam, że na poczcie czeka na mnie paczka z nagrodą wygraną w konkursie na wagę ryby złowioną przez Monikę Bacie.
 
Pierwszego maja ok godziny 4 rano obudził mnie upragniony dźwięk. Był to dźwięk mojej centralki. Ubrałam szybko kalosze i po chwili holowałam już rybę.
Niesamowite uczucie za , którym tęskniłam cały rok. 
 
Mimo, że nie była to ryba wielkich rozmiarów to była to bardzo ważna ryba- przede wszystkim pierwszy karp w sezonie w dodatku pełno łuski o wadze 6kg. Nie miałam jeszcze okazji wyciągnąć pełnołuskiego karpia. Radość wielka moja jak i Kuby (ryba wzięła na kulki robione właśnie przez niego- ananas, banan).
 
Kolejnego dnia rano po bardzo zimnej nocy postanowiłam, że właśnie dziś odbiorę moją nagrodę i przy okazji uzupełnię zapasy jedzenia. Wizyta na poczcie trwała chwilę, po odebraniu mojego kartonika szybko wróciłam na łowisko. Gdy otworzyłam paczkę  zaskoczyła mnie jej duża zawartość, były tam 2 mixy, 2 boostery (ochotka, kukurydza), 2 dipy (kałamarnica squid i scopex), 1kg kulek zanętowych (16mm halibut), 1kg pelletu halibut, pudełko kulek haczykowych (małż GLM) i Pup-up tego samego smaku. 
 
Po dokładnym obejrzeniu nagrody założyłam na włos Pellet Halibut 22mm i Pup-up 16mm małż GLM w celu sprawdzenia  jak długo pellet wytrzyma na włosie. Jak się po chwili okazało długo nie musiałam czekać, po ok 30 minutach mam branie właśnie na zestaw, na którym był wspomniany pellet.
Podbiegłam do wędki i zaczęła się prawdziwa frajda. Ryba walczyła jak oszalała, weszła w trzciny, ale udało mi się ją stamtąd wyprowadzić. Żeby nie było za nudno przy brzegu poplątała dwa inne zestawy.
 
Jak się po chwili okazało nagroda przyniosła mi prawdziwe szczęście, ryba ważyła 10 i pół kg czyli pół kg więcej niż mój rekordowy karp a to wszystko dzięki nagrodzie ufundowanej przez firmę Fish Food, której bardzo dziękuję.
 
Idealne zakończenie majówki. Do domu wracamy zadowoleni i już planujemy kolejną zasiadkę. :)
Pozdrawiamy Aneta i Kuba
 

Blogi tego użytkownika