Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Blog

Ocena
Data dodania
2015-06-15
Autor
Duxon_Team

PODWÓJNY BIG FISH - Duxon Team

W dniach 11.06 – 14.06 na przepięknej żwirowni „ Strefa Ciszy” w miejscowości Spalona koło Legnicy były organizowane zawody I Puchar Carp Travel. Na miejsce docieramy już w środę późnym popołudniem około 19:00 szybkie rozpakowanie i pompowanie pontonu i płyniemy na rekonesans. Ku mojemu zdziwieniu dwa, trzy metry od brzegu echo wskazuje głębokość 6 – 7 metrów, ale nic pływamy dalej szukając potencjalnych miejscówek górek itp. Wpadły nam w oko cztery stanowiska od 7 do 10. Bliskość wyspy i co najważniejsze wypłycenia i spławy ryb dawały nadzieję że tam może się coś dziać. Opływając wyspę sondujemy stanowiska 1- 6 też jest fajnie ale nie tak jak z drugiej strony. Na wodzie spędzamy około 1,5 h i już nakreśla się jakaś strategia i plan na kolejne trzy doby, ale trzeba jeszcze dobrze wylosować. Czwartek - rozpoczęcie zawodów i losowanie, jako ostatnia ekipa losująca nie mamy wyboru w wiaderku pozostaje jeden numerek mamy stanowisko nr „1” Jedziemy na miejsce wypakowujemy się, jak zawsze sterta gratów! Za co się tu zabrać? Kamil wsiada do pontonu zabiera trzy markery i rusza na wodę szukać miejscówek. Ale wszystko idzie szybko i sprawnie do godziny 13 jesteśmy gotowi. O godzinie trzynastej wywozimy zestawy mój leci na góreczkę 3,5 na odległości około 140m zasypuję go kulkami Squid & Peeper i pelletem kolejny zestaw londuje koło wyspy na około 400 m na głębokości 2,5 m z kuleczką Fruit Frenzy i orzechem tygrysim o smaku Scopex, zasypujemy wszystko sporą ilością kuku, orzechów i pelletu. Kamila zestawy parkują jeden pod wyspą również na głębokości około 2 – 2,5 m zasypuje tą samą mieszanką czyli kuku orzeszki i pellet. Drugi zestaw kładzie troszkę bliżej około 50m od wyspy na wypłyceniu 4,5m i tam tylko słodkości czyli Fruit Frenzy, kuku i pellet a na włosie bałwanek. Postanawiamy, że jak nic się nie będzie działo pozostawiamy zestawy w wodzie na całą dobę. I tak też było do wieczora i w nocy nic się nie działo. Rano doszły nas wieści że na stanowisku 9 jest karp 11,92 a 10 ma 6,41. Około godziny 11:00 na mój zestaw spod wyspy jest odjazd po około 40-50 metrach holu ryba parkuje w zaczepie, pakujemy się na ponton i płyniemy z nadzieją że uda się ją wyciągnąć ale lipa sestaw urwany. Wieczorem przewozimy zestawy z tą różnicą, że jeden z moich stawiam tuż pod brzeg w odległości około 15m od naszego stanowiska i 2m przy brzegu na kuleczkę Squid & Peeper. I po niespełna 30 minutach jest strzał i piękny golec 15,52 jest nasz, świetnie mamy jak na razie Big Fisha. Kolejną nockę przesypiamy, dopiero nad ranem około 6:00 u Kamila strzał spod wyspy długi wyczerpujący hol i jest piękny pełnołuski 13,82 smakosz orzeszków o smaku skopex. I jak się okazuje jest to druga największa ryba po mojej, robi się pięknie. Sobotnia upalna pogoda nie zwiastowała niczego dobrego w końcu był to 13 dzień miesiąca, nie dość że nie było brań to popołudniowa burza dała nam popalić, wiatr o sile huraganu i ulewny deszcz z gradem pustoszył nasze i wiele innych stanowisk. Wiele ekip pozostało bez namiotów nam niestety również Cook Haus przeleciał jakieś 10m nad naszym namiotem i wylądował jakieś 100 m pod lasem. Po nawałnicy około 21:00 organizator zawodów w porozumieniu z resztą ekip postanawia zakończyć rywalizację. Staramy się jakoś ogarnąć i zabezpieczyć przemoczone graty. Kładziemy się spać a tu nagle spod wyspy na mój zestaw z orzeszkami jazda, zrywamy się z łóżek i jest 400 metrów holu i w podbieraku kolejny golec 13,10 ale niestety już się nie liczy w klasyfikacji a szkoda bo jest to trzecie największa ryba zawodów i tym samym zgarnęlibyśmy całą koronę trzy pierwsze lokaty. Nad ranem mam kolejne branie z miejsca pod brzegiem ale ryba parkuje w sporym korzeniu i się wypina. Reasumując pomimo niezbyt licznej ilości brań udało nam się osiągnąć spory sukces na tej jeszcze nie odkrytej wodzie dwie pierwsze lokaty bardzo cieszą a kuchnia Roda Hutchinsona kolejny raz udowodniła swoją skuteczność. Z całą pewnością postaramy się z Kamilem powtórzyć ten wynik w kolejnej edycji na tej wspaniałej wodzie. Grzegorz Frychel i Kamil Morkisz, Duxon Team / Rod Hutchinson Team Poland

Blogi tego użytkownika