Świat Karpia - źródło informacji i rozrywki dla karpiarzy

Aktualność

2019-08-20

Chorwacki rewanż

Chyba każdy z nas zaliczył kiepskie zasiadki, takie które najchętniej wymazałby z pamięci. W takiej chwili grunt to się nie poddawać i opracować strategię rewanżu. Zachęcamy do lektury artykułu Łukasza Lechowskiego, w którym relacjonuje swój „Chorwacki rewanż”. 

Jesteście ciekawi całego artykułu, który przygotował Łukasz? Zapraszamy do najnowszego numeru e-magazynu Świat Karpia 8/2019, który jest dostępny w naszej aplikacji WYDAWNICTWO AS PRO MEDIA.   

 


POBIERZ APLIKACJĘ MOBILNĄ NA SWÓJ TELEFON
Aplikacja Android - >>> TUTAJ<<<
Aplikacja iOS - >>> TUTAJ <<< 
 


Fragment artykułu:

Najpiękniejszym sposobem na uniknięcie porażki jest determinacja, aby osiągnąć sukces! Właśnie z taką myślą otworzyłem niezamknięty rozdział z łowiska Sumbar, czyli zbiornika, który odwiedziłem parę lat temu. Postanowiłem po 5 latach tam wrócić, by znów zmierzyć się z tą wodą i udowodnić sobie, że da się tam złowić duże ryby.
Bolesny cios
Każdy z nas przeżył karpiową porażkę. Czasami trzeba upaść, by potem podnieść się i spróbować ponownie osiągnąć sukces. Pomimo tego, że ostatnie lata obdarowywały mnie praktycznie na każdej wodzie pięknymi rybami, jest zbiornik, na którym nie poszło mi tak, jak sobie wymarzyłem. Pamiętam, jak po powrocie powiedziałem, że już tam nie pojadę... Jak to się mówi, „nigdy nie mów nigdy”. Powróćmy jednak do przeszłości i tego, jak było tam za pierwszym razem. Panowały wtedy niesamowite upały, ryba praktycznie nie żerowała, a ja złowiłem - z tego, co pamiętam - zaledwie pięć karpi przez siedem dni. Próbowałem praktycznie wszystkiego. Od kulek tonących, przez pop-upy, do nawet pianek w połączeniu z kukurydzą... Pomimo starań, efekty były mizerne, a każdą rybę musiałem naprawdę wypracować. Biorąc pod uwagę to, że moi sąsiedzi z zatoki złowili tylko jedną rybę, mój wynik był niby dobry, ale muszę nadmienić, że zamierzeniem wyjazdu było złowienie karpi i amurów powyżej dwudziestu kilogramów, a żaden z nich nie zbliżył się do tej granicy. Pokonanie ośmiuset kilometrów, tydzień spędzony w lesie bez prysznica, można powiedzieć, że prawie też bez toalety, bo warunki sanitarne były fatalne… Wiecie, jak to jest, jak ryby nie współpracują, to wszystko nie pasuje.

Polecane aktualności